VNL Gliwice 2026: dzień 4.

Fot. Piotr Sumara / Justyna Matjas

VNL Gliwice 2026: dzień 4.

Kategoria

SiatkówkaReprezentacjeSeniorzy

Autor

Angelika Jakimów

Udostępnij

Udostępnij wpis na: TwitterUdostępnij wpis na: FacebookUdostępnij wpis na: LinkedIn

Data publikacji

28 cze 2026

W niedzielę rozegrane zostały ostatnie mecze turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów w PreZero Arenie w Gliwicach.

W pierwszym spotkaniu Niemcy wygrały z Chinami, w drugim natomiast Belgia uległa reprezentacji Turcji.

Chiny – Niemcy 1:3 (20:25, 20:25, 25:22, 19:25)

Chińczycy nie mieli dotąd szczęścia w polskiej odsłonie rozgrywek Siatkarskiej Ligi Narodów. W swoim pierwszym spotkaniu, rozegranym w środowe popołudnie, dość łatwo ulegli Turkom w trzech setach, dzień później natomiast zdołali wyrwać jedną partię reprezentacji Belgii, lecz w kolejnych trzech odsłonach musieli uznać wyższość rywali. W trzecim starciu Chińczycy zostali pokonani przez Argentyńczyków. Niemcy w Gliwickim turnieju spisywali się nieco lepiej: na trzy rozegrane mecze mieli na koncie jedno zwycięstwo z reprezentacją Belgii (3:1) oraz dwie przegrane: z Polską (1:3) oraz Argentyną (2:3).

Sąsiedzi zza naszej wschodniej granicy byli niekwestionowanymi faworytami pierwszego rozgrywanego w niedzielne popołudnie boju i od pierwszych piłek udowadniali, że z całą pewnością zasłużyli na to miano. Dobra dyspozycja w ataku pozwoliła im szybko zbudować kilkupunktowe prowadzenie, które stopniowo zwiększali. W ostatnich minutach Chińczycy poderwali się jeszcze do walki i zaczęli odrabiać straty, nie wystarczyło im jednak czasu, by doprowadzić do remisu w tym secie. W ostatniej akcji skutecznym atakiem popisał się Tobias Krick (25:20).

Druga odsłona dzisiejszego spotkania była już zdecydowanie bardziej wyrównana, Chińczycy znacząco poprawili swoje przyjęcie i nie pozwolili przeciwnikom na wypracowanie wysokiej przewagi. Przez dłuższy czas zespoły walczyły ze sobą punkt za punkt, dopiero w okolicy piętnastego punktu Niemcy zaliczyli pierwszą serię punktową. Chwilowy przestój nie zdeprymował jednak reprezentantów Azji, którzy ponownie wyrównali wynik, ale ostatecznie to niemieccy siatkarze zachowali więcej zimnej krwi i mimo nieco większych trudności niż w premierowej odsłonie spotkania, również drugiego seta rozstrzygnęli na swoją korzyść (25:20).

W trzeciej partii Chińczycy znaleźli się pod ścianą i musieli sięgnąć po wszystkie dostępne środki, jeżeli chcieli myśleć o przedłużeniu losów tej rywalizacji o kolejne odsłony. Pierwsze skrzypce w ataku grał przyjmujący chińskiej reprezentacji, Bin Wang, który raz po raz punktował na siatce. Zdezorientowani Niemcy nie zupełnie nie potrafili odnaleźć się w nowej sytuacji, co rywale wykorzystali bez chwili zawahania i przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść (25:22).

Pomimo bardzo dobrego występu w trzeciej partii, w czwartym secie zawodnicy z Azji nie poszli za ciosem i od pierwszego gwizdka pozwolili rywalom się zdominować. Szkoleniowiec chińskiej ekipy zdecydował się na przeprowadzenie zmian, szybko poprosił też o przerwę dla swoich podopiecznych, nie przyniosło to jednak większej zmiany w dyspozycji jego zawodników. Niemcy nie wypuścili prowadzenia z rąk do samego końca, a decydujący punkt należał do Tobiasa Kricka (25:19).

Belgia – Turcja 0:3 (24:26, 24:26, 17:25)

Belgowie turniej w gliwickiej PreZero Arenie rozgrywali ze zmiennym szczęściem. W pierwszym meczu rozgrywek ulegli po tie-breaku reprezentacji Polski. Następne dwa mecze Czerwone Smoki zakończyły w czterech setach: wygraną z reprezentacją Chin oraz porażką z Niemcami. Turcy z kolei drugi turniej Siatkarskiej Ligi Narodów rozpoczęli od porażki 0:3 z Chińczykami. W kolejnych meczach wyglądali już lepiej – najpierw musieli uznać wyższość gospodarzy po pięciosetowym boju, by w sobotę po zaciętym tie-breaku triumfować nad kadrą Argentyny.

Reprezentacja Belgii niespodziewanie już na początku meczu wyszła na kilkupunktowe prowadzenie, a na boisku we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła błyszczała ich największa gwiazda, Ferre Reggers. Po dłuższej serii grania punkt za punkt reprezentacja Turcji zbliżyła się do swoich rywali na dystans jednego oczka po dobrej grze w bloku, aby ostatecznie doprowadzić do wyrównanej końcówki seta. Po serii zmian na prowadzeniu finalnie to Turcy wygrali pierwszą partię na przewagi (26:24).

Początek drugiego seta był bardzo wyrównany i żadna drużyna nie potrafiła zbudować bezpiecznej przewagi nad rywalami. W połowie partii kadra Turcji wrzuciła wyższy bieg i osiągnęła przewagę pięciu punktów. Belgowie starali się odrobić straty i po kilku świetnych wymianach udało im się doprowadzić do wyrównania w samej końcówce. Ostatecznie po zaciętej akcji set padł łupem reprezentacji Turcji po skutecznym ataku Adisa Lagumdziji (26:24).

Po wygraniu dwóch setów Turcy jeszcze bardziej podkręcili tempo i błyskawicznie wywalczyli dużą przewagę nad Belgami, którzy starali się jeszcze poderwać dobrymi akcjami, ale nie byli w stanie zatrzymać rywali. Szkoleniowiec Belgii próbował poprawić grę swojego zespołu zmianami, lecz ich oponenci grali skutecznie i konsekwentnie umacniali swoją przewagę. Finalnie reprezentanci Turcji wysoko wygrali trzeciego seta i cały mecz po tym, jak Samuel Fafchamps zaserwował w sam środek siatki (25:17).

#TAGI