W drugim spotkaniu rozgrywanym w ramach ostatniego turnieju interkontynentalnego Siatkarskiej Ligi Narodów Polski zmierzyły się z Amerykankami.
Po pięciu setach zaciętej gry ze zwycięstwa cieszyły się nasze reprezentantki.
Polska – USA 3:2 (20:25, 25:20, 25:23, 18:25, 15:12)
W pierwszym dniu turnieju Biało-Czerwone siatkarki po czterech setach gry uległy Turczynkom, reprezentantki USA natomiast bez większych kłopotów w trzech partiach odprawiły Tajlandię i umocniły się na pozycji liderek tabeli Siatkarskiej Ligi Narodów.
Czwartkowe spotkanie od skutecznego ataku rozpoczęła Asjia O'Neal, po polskiej stronie natomiast jako pierwsza zapunktowała Maja Koput (1:1). W naszym zespole od pierwszego gwizdka dobrze funkcjonował dziś blok, o czym przekonała się przyjmująca Simone Lee Wank (3:1). Reprezentantki Stanów Zjednoczonych błyskawicznie odrobiły niewielkie straty (5:5), a po chwili udało im się przełamać Biało-Czerwone (8:7), ochoczo korzystając z pojawiających się w naszym zespole błędów własnych w ataku (10:9). Ciężar gry wzięła na siebie Stephanie Samedy (13:11), która raz po raz punktowała na siatce i czym finalnie zmusiła szkoleniowca polskiej reprezentacji do skorzystania z pierwszej przysługującej mu przerwy na żądanie (15:12). Podopieczne Erika Sullivana nie pozwoliły się jednak wybić z rytmu (18:14) i stale utrzymywały bezpieczny, kilkupunktowy dystans (20:16). W końcowej fazie seta Biało-Czerwone zbliżyły się do rywalek na dwa punkty (21:19), ostatecznie jednak nie udało im się wyrwać przeciwniczkom zwycięstwa, które stało się faktem po kolejnej efektownej akcji w wykonaniu Stephanie Samedy (25:20).
Drugą partię punktowym atakiem rozpoczęła Julita Piasecka (1:0), której po chwili zrewanżowała się Simone Lee Wank, posyłając w jej stronę niemożliwą do przyjęcia zagrywkę (2:1). Na dłuższy czas jednak na tym zatrzymał się dorobek punktowy reprezentantek Stanów Zjednoczonych (4:2), których gra dość niespodziewanie kompletnie się załamała (6:2), Polki natomiast błyszczały w każdej kolejnej akcji (8:2) i zaliczyły rzadko spotykaną, wyjątkowo długą serię punktową (10:2). W tym fragmencie spotkania ponownie świetnie funkcjonował polski blok, na skrzydle dobrze czuła się również Magdalena Stysiak (12:2). Trener drużyny przeciwnej w krótkim czasie sięgnął po obie przerwy dla swoich siatkarek (12:5) i choć położenia jego drużyny zdawało się wyjątkowo niekorzystne (13:7), ani on, ani jego podopieczne nie zamierzali się poddać (15:9). Przeciwniczki powoli, ale konsekwentnie krok po kroku odrabiały wysokie straty (15:12) i finalnie zbliżyły się do Biało-Czerwonych na odległość dwóch oczek (17:15). Tym razem chwilą przerwy sytuację starał się ratować Stefano Lavarini (20:16), w decydujących minutach w polu serwisowym ponownie uaktywniła się nasza atakująca, dorzucając do dorobku polskiego zespołu punkt bezpośrednio z zagrywki (23:19), a oczko na wagę wyrównania stanu rywalizacji atakiem po bloku zdobyła Julita Piasecka (25:20).
Ta sama siatkarka jako pierwsza zapunktowała w secie numer trzy (1:0), po chwili w świetnej akcji przypomniała o sobie również Magdalena Stysiak (2:1). Amerykanki popełniły kilka błędów w początkowej fazie tej partii, atakując między innymi bezpośrednio w aut (4:2), po polskiej stronie ręki nie wstrzymywała natomiast Monika Lampkowska, która dała naszemu zespołowi pierwsze trzypunktowe prowadzenie w tej odsłonie (6:3). W skutecznej kiwce zaprezentowała się Magdalena Jurczyk (7:5), po stronie rywalek świetny fragment gry blokiem zaliczyła natomiast Asjia O'Neal (9:8). Trener Erik Sullivan poprosił o pierwszą przerwę na żądanie, gdy Biało-Czerwone ponownie odskoczyły jego podopiecznym na trzy oczka (11:8), ale nasze zawodniczki nie zamierzały w żaden sposób ułatwiać rywalkom zadania (14:10) i konsekwentnie szły po swoje, przy wymiernej pomocy doskonale dysponowanej Magdaleny Stysiak (17:14). Maja Koput wykorzystała okazję i skończyła piłkę przechodzącą (19:17). Debiut w Biało-Czerwonych barwach zaliczyła pojawiająca się na zmianie Julia Orzoł (21:20), w końcówce natomiast nie zabrakło emocji (23:22), finalnie jednak szczęście uśmiechnęło się do naszych kadrowiczek, a z punkt z piłki sytuacyjnej zdobyła Julita Piasecka (25:23).
W czwartej partii podopieczne Stefano Lavariniego poszły za ciosem i od samego początku wywarły na Amerykankach dużą presję (2:0), dzięki czemu już po pierwszych kilku minutach czwartego seta mogły się cieszyć z trzech oczek przewagi (4:1). Kolejne oczko skutecznym atakiem zdobyła Magdalena Jurczyk (6:3), która po chwili zameldowała się również w punktowym bloku (8:4). Wynik ponownie zaczął wymykać się reprezentantkom Stanów Zjednoczonych spod kontroli (9:5), co wywołało reakcję ich szkoleniowca w postaci przerwy na żądanie (10:6). Moment oddechu przyniósł zawodniczkom USA oczekiwany rezultat – kilka skutecznych akcji pozwoliło Amerykankom doprowadzić do wyrównania wyniku (10:10). Od tego momentu w rywalki w widoczny sposób wstąpiła nowa energia (12:10), co przełożyło się na znaczną poprawę ich skuteczności w ataku (15:13). Simone Lee Wank zdołała obić blok Magdaleny Stysiak (17:14), a po asie serwisowym Molly McCage prowadzenie jej zespołu wzrosło już do pięciu oczek (20:15). Przeciwniczki pewnym krokiem zmierzały w kierunku doprowadzenia do piątej partii (23:16), co finalnie urzeczywistniło się po kolejnym skutecznym zagraniu Logan Eggleston (25:18).
Rozstrzygającą partię tego arcydługiego spotkania otworzył nieudany atak Simone Lee Wank (1:0), nasze reprezentantki jednak również nie zdołały uchronić się od błędów własnych (2:1). Amerykańska skrzydłowa przebiła się przez podwójny Biało-Czerwony blok (4:2), kolejną punktową akcją popisała się także Molly McCage (6:3). Po przerwie na prośbę Stefano Lavariniego przeciwniczki zablokowały Monikę Lampkowską (7:4), po chwili w jej miejsce na boisku pojawiła się Paulina Damaske (9:7). Nasza przyjmująca zanotowała doskonałą serię na zagrywce, dzięki której Polkom udało się nie tylko odrobić straty, ale też objąć prowadzenie w tie-breaku (11:9). Na lewym skrzydle w ofensywie zaprezentowała się Julita Piasecka (13:11), która dała Biało-Czerwonym również zwycięstwo w całym spotkaniu (15:12).
W kolejnych dniach nasze zawodniczki czekają jeszcze spotkania z Brazylią (piątek) oraz Japonią (niedziela).
Polska: Wenerska, Piasecka, Koput, Stysiak, Lampkowska, Obiała, Szczygłowska oraz: Szczurowska, Łysiak, Orzoł, Grabka, Damaske

Dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki.




